Czarno-białe popołudnie - bunkier Himmlera i żubry w Wolisku
- babkiwdrodze
- 26 wrz 2021
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 20 paź 2021
Przemiły czas w Starych Juchach oraz przepyszny, wczesny obiad to za mało na cały dzień na Mazurach. Trzeba go było dopełnić innymi atrakcjami. Pojechałyśmy więc zobaczyć Czarny szaniec - kwaterę samego Reichsführera SS Heinricha Himmlera, ministra spraw wewnętrznych Rzeszy, dowódcy SS i policji.
Duży, bezpłatny i dobrze oznakowany parking (koordynaty: 54.14454, 21.85560), od którego jest około 800 m do bunkra. Ścieżka leśna prześliczna, ale bardzo słabo oznaczona (jedyny znak na terenie stał złamany i wskazywał zupełnie inną drogę). Problemów ze znalezieniem bunkra jednak nie powinno być. Dużą uwagę poświęcono lokalizacji Wysokiego Lasu (kryptonim operacyjny Czarnego szańca). Gęsty, wysoki las, bliskość linii kolejowej prowadzącej do Wilczego Szańca w Gierłoży (kwatera Hitlera), dowództwa Wehrmachtu w Mamerkach czy twierdzy Boyen w Giżycku - wszystkie te atuty spowodowały, że miejsce to zostało siedzibą jednego z największych zbrodniarzy wojennych, bezpośrednio odpowiedzialnych za eksterminację Żydów. Himmler rzadko przyjeżdżał do swojej siedziby, wolał raczej korzystać z pociągu pancernego Heinrich (w 1944 roku kryptonim zmieniono na Transport No. 44).
Czarny Szaniec został opuszczony 20 listopada 1944 roku, natomiast w połowie stycznia 1945 roku wysadzony w powietrze kilkoma tonami trotylu. Pomimo tak ogromnej eksplozji bunkier nie zawalił się, a jedynie pękł i odpadły sporej wielkości kawałki żelbetonu. Obecnie schron można określić jako dobrze zachowany, chociaż częściowo zawalony - zwiedzanie darmowe, na własną odpowiedzialność. Polecamy zabrać ze sobą latarkę (w telefonie powinna wystarczyć). Można wejść na górny taras bunkra. W okolicy znajduje się również kilka innych pozostałości kompleksu.
Bunkier jednego z największych zbrodniarzy wojennych zmusza do refleksji. Jeden rozkaz, kilka słów, śmierć setek tysięcy ludzi, niewinnych ludzi. To czarne karty historii, o których trzeba pamiętać.
„Kto nie pamięta historii skazany jest na jej ponowne przeżycie” George Santayana
Postanowiłyśmy zakończyć to popołudnie jakąś miłą, jasną, białą myślą. A nie ma przecież nic piękniejszego niż życie. Nadrobiłyśmy trochę kilometrów i pojechałyśmy do Ośrodka Hodowli Żubrów w Wolisku k. Giżycka.

Parking (koordynaty: 54.10075, 2.09106) jest bardzo duży, ale piaszczysto-trawiasty. Trzeba jechać powoli i uważać na dziury. Żubry można podziwiać od maja do września w czasie karmienia porannego (09:00-11:00) oraz wieczornego (16:00-18:00). Wejście było całkowicie darmowe (data naszego zwiedzania: 12.09.2021), choć jak się dowiedziałyśmy, dopiero od około tygodnia. Wcześniej bilet wstępu kosztował 4 zł. Można wejść z psem (o ile jest na smyczy).

Po otwarciu przepięknej bramy czekał nas krótki spacer. Po drodze można poznać podstawowe informacje oraz ciekawostki o żubrach z kilku, rozmieszczonych równomiernie, tablic informacyjnych. Po około 300 metrach dotarłyśmy do zagrody żubrów - dorosłych i, ku naszej radości, młodych! Można je zobaczyć z dwóch miejsc: z dołu - bezpośrednio przy paśnikach, które są od razu za prętami albo z góry - z tarasu widokowego. Przesympatyczna Pani karmi zwierzęta przez te dwie godziny po trochu, pozwalając im trochę odejść, po czym znowu podejść, dzięki czemu nie ma znaczenia kiedy w ciągu dostępnych godzin przyjedziemy, i tak zobaczymy z bliska żubry. Ciekawskim opowiada też trochę o tych cudownych zwierzętach i swojej pracy. Jest to miejsce, które zdecydowanie można polecić każdemu miłośnikowi zwierząt (a będzie takich więcej w kolejnych postach).
Żubry to największe w Europie ssaki lądowe, które mogą ważyć nawet 1000 kg. Codziennie zjadają od 40 do 60 kg paszy, która składa się głównie z roślin zielnych i traw. Są zwierzętami stadnymi (przeważnie 8-13 osobników). Ciekawostką jest, że ciąża tego pięknego zwierzęcia, podobnie jak u człowieka, trwa 9 miesięcy i zwykle kończy się narodzinami jednego cielaka. Początek XX wieku to prawie całkowite wyginięcie tych zwierząt. Dzięki osobnikom w niewoli i staraniom Polaków udało się ich populację odbudować, ale dalej jest ich stosunkowo niewiele i pozostają gatunkiem zagrożonym.
































Komentarze