top of page

Stutthof - najdłużej działający obóz koncentracyjny

  • babkiwdrodze
  • 26 gru 2021
  • 7 minut(y) czytania

Są na świecie takie miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć, chociaż nie są i nie powinny być atrakcją turystyczną. Przykładem mogą być miejsca pamięci i muzea utworzone na terenach dawnych obozów koncentracyjnych. Niemieckich niewolniczych obozów było bardzo dużo na terenie III Rzeszy i ziemiach państw okupowanych. Przyjmuje się, że liczba ta mogła sięgać nawet 12 tysięcy. Ich głównym celem było przetrzymywanie (lub nawet uśmiercanie) ludzi kierowanych tam przez SA, SS, Gestapo lub Wehrmacht. Sieć obozów i podobozów na terenie Polski mogła składać się nawet z 400 zakładów. Można wyróżnić dziesięć głównych obozów i ośrodków zagłady znajdujących się w granicach dzisiejszej Polski: Auschwitz-Birkenau, Belzec, Gross-Rosen, Kulmhof, Majdanek, Plaszów, Sobibor, Stutthof, Treblinka, Warschau.

Naszym celem jest odwiedzenie wszystkich tych miejsc. Nie było więc takiej opcji, że będąc w okolicach Gdańska nie pojedziemy do muzeum Stutthof. Jest to miejsce ważne dla nas osobiście, ponieważ jedna z naszych babć, niestety, w styczniu 1942 roku, została tu skierowana przez Stapo Bydgoszcz. W obozie została oznaczona numerem 12 642 jako więzień wychowawczy.


Informacje praktyczne

Sztutowo (niem. Stutthof) to wieś położona 55 km na wschód od Gdańska. Niestrzeżony, płatny (3h - 10 zł, kolejne rozpoczęte godziny 5 zł) parking znajduje się tuż obok muzeum (koordynaty: 54.328975, 19.153497). Muzeum otwarte jest od poniedziałku do niedzieli w godzinach 08:00-15:00. Na teren obozu nie można wprowadzać zwierząt. Indywidualne zwiedzanie jest darmowe, chyba że zdecydujemy się na wynajęcie przewodnika. Usługa przewodnicka jest możliwa tylko przy wcześniejszej rezerwacji (standardowe oprowadzanie w języku polskim kosztuje 90 zł za grupę). Niestety nam nie udało się zarezerwować przewodnika ze względu na brak miejsc. Zostało nam więc zwiedzanie indywidualne - w większości dobrze oznakowane i opisane.


Krótka historia obozu

Budowę KL Stutthof rozpoczęto od razu na początku wojny - 2 września 1939 roku, wraz z pierwszym transportem około 150 więźniów. Był to pierwszy i zarazem najdłużej (do 9 maja 1945 roku) działający obóz koncentracyjny na terenach należących do obecnej Rzeczpospolitej. Łącznie przez 2077 dni działalności, przeszło przez obóz około 110 tysięcy więźniów z 28 państw.


Heinrich Himmler skontrolował obóz 23 listopada 1941 roku i już 45 dni dni później (7 stycznia 1942) Stutthof oficjalnie stał się państwowym obozem koncentracyjnym. Rozbudowa obozu trwała nieprzerwanie i latem 1942 roku uruchomiono pierwsze krematorium. Obóz rozrastał się, więźniów i zgonów było coraz więcej i więcej. Powstał Nowy Obóz przystosowany dla 25 tysięcy więźniów. W połowie 1943 roku obok krematorium wybudowano komorę gazową, której po roku zaczęto używać do zabijania. W lipcu 1944 roku obóz zaczął realizować akcję ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, w związku z czym kierowano tu duże transporty. W niecały rok, bo do maja 1945 roku zginęło tu około 27 tysięcy Żydów. Marsz śmierci, czyli piesza ewakuacja 11 tysięcy więźniów obozu rozpoczęła się 25 stycznia 1945 roku. 14 kwietnia 1945 roku Heinrich Himmler przesłał radiotelefonogram do komendantów obozów koncentracyjnych.

DO KOMENDANTÓW OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH PODDANIE SIĘ NIE WCHODZI W RACHUBĘ. OBÓZ MUSI BYĆ NATYCHMIAST EWAKUOWANY. ŻADEN WIĘZIEŃ NIE MOŻE ŻYWY DOSTAĆ SIĘ W RĘCE NIEPRZYJACIELA. HEINRICH HIMMLER REICHSFÜHRER SS

Obóz (z grupą około 150 więźniów) został wyzwolony 9 maja 1945 roku przez żołnierzy 48. Armii 3. Frontu Białoruskiego.


Muzeum - zwiedzanie

Zwiedzanie rozpoczynamy przy bramie części SS-mańskiej (koordynaty: 54.328172, 19.153824). Zobaczymy tutaj m. in. wartownię SS, komendanturę czy kantynę. W budynku komendantury znajdowała się kuchnia i pokoje mieszkalne dla sztabu SS. Obecnie w budynku zorganizowano m.in. salę kinową czy bibliotekę.


Dwa podłużne baraki tuż przed bramą śmierci to obozowa kantyna i bunkry/administracja. W tym drugim rejestrowano nowoprzybyłych więźniów. Znajdowało się tutaj także sześć cel zwanych bunkrami. Były to bardzo ciasne i ciemne (niektóre miały małe, okratowane okno, inne nie) pomieszczenia, w których za karę zamykano więźniów nawet na kilkanaście dni. Wielu z bunkra nie wyszło żywych, a można tu było trafić za przewinienia takie jak "lenistwo" czy szmugiel żywności. Obecnie możemy w baraku zapoznać się z ekspozycją dotyczącą karania więźniów oraz wystawą "Świadkowie Generacji", na której zaprezentowano plansze biograficzne 49 byłych więźniów obozu. Wystawa jest ułożona chronologicznie i rozpoczyna ją sylwetka Pana Jana Schoennagela, który do obozu przybył wraz z ojcem w pierwszym transporcie - 2 września 1939 roku. Ekspozycję kończymy z Panią Petronelą Brywczyńską (z domu Romanowska), która trafiła do obozu w połowie marca 1945 roku mając 9 lat. Przebywała w nim 6 tygodni.


W budynku kantyny przedstawiono wystawę stałą: ślady zbrodni. W pierwszym pomieszczeniu znajduje się cała góra pozostałości obuwia, które było odbierane więźniom oraz zdjęcia dokumentalne obuwia, które pozostawiono w 1945 roku. Druga część baraku to wystawa o błogosławionych męczennikach obozu Stutthof. Znajdziemy tutaj historie życia i śmierci, liczne fotografie oraz wiele innych "pamiątek" męczenników KL Stutthof, m.in. księdza Franciszka Rogaczewskiego, siostry zakonnej Julii Stanisławy Rodzińskiej czy księdza Mariana Góreckiego.



W tym miejscu kończymy zwiedzanie części SS-mańskiej i wchodzimy do Starego Obozu. Prowadzi do niego "Brama śmierci", którą postawiono w latach 1940-1941. Tuż za bramą grupy nowo przybyłych więźniów były "witane" przez oficerów SS. Odbierano im wszystkie rzeczy osobiste, przeprowadzano badania czy kąpiele dezynfekcyjne. Około 65 tysiącom więźniów nigdy nie było dane wyjść nią na wolność.



Po przejściu przez "Bramę śmierci" od razu zauważamy dwa długie baraki, po lewej i prawej stronie. Pomiędzy nimi mamy fundamenty trzeciego zburzonego budynku. Mieściła się tutaj kuchnia obozowa, a od 1943 roku pralnia (jedno z najcięższych komand pracy dla kobiet).


W pierwszej kolejności udajmy się do baraku po prawej, czyli tego bardziej oddalonego od bramy. Jest to blok VIII i VIIIa, w którym od 1943 roku zugangi (nowo przybyli więźniowie) odbywali kwarantannę. Odizolowani od pozostałych więźniów uczyli się zasad życia obozowego, komend czy wymawiania własnego numeru. Kwarantanna trwała od dwóch tygodni do miesiąca.

Wystawę, którą znajdziemy w baraku można podzielić na pięć części tematycznych:

  1. Wolne Miasto Gdańsk 1920-1939

  2. Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim 1939 - 1945 - m.in. obrona Westerplatte czy aresztowania i stracenia w okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie - w tym naszych dwóch rodzinnych miast: Bydgoszczy i Toruniu

  3. Powstanie i pierwszy okres istnienia KL Stutthof (1939-1940)

  4. Struktura władz obozu i etapy rozbudowy - m.in. plansze przedstawiające stan obozu w poszczególnych latach czy makiety obozu (w tym makieta w skali 1:200 wykonana przez jednego z więźniów z pierwszego transportu - Wacława Lewandowskiego, numer 6700)

  5. Żydzi w KL Stutthof



Następnie musimy skierować się z powrotem do "Bramy śmierci" i wejść do drugiego z długich baraków - bloku kobiecego, podzielonego na dwanaście sztub. W baraku tym przedstawiono losy więźniów: przyczyny osadzenia w obozie i transport do niego, grabież całego dobytku, ewidencję więźniów i ich oznaczenia. W dalszej części zobaczymy w jakich warunkach żyli i pracowali osadzeni oraz nielegalny aspekt życia w obozie czy przejawy obozowego ruchu oporu. Chęć zaznania choćby odrobiny "normalności" powodowały, że więźniowe z narażeniem zdrowia i życia tworzyli najróżniejsze przedmioty. Możemy zobaczy nielegalnie wykonane kartki świąteczne i okolicznościowe, portrety, przedmioty codziennego użytku czy rysunki, a nawet wiersze i kolędę stutthofską.



KOLĘDA STUTTHOFSKA. GDY SIĘ CHRYSTUS RODZI I NA ŚWIAT PRZYCHODZI WSZYSTKIM UMĘCZONYM NADZIEJĘ PRZYNOSI BO MY NADZIEJĄ ŻYJEMY, ŻE WOLNYMI TEŻ BĘDZIEMY TU W STUTTHOFIE BÓG SIĘ RODZI DO BIEDAKÓW SAM PRZYCHODZI WIĘC DO DRUTÓW PRZYŚPIESZAJCIE DZIECINĘ PRZYWITAJCIE (...) Tekst napisany w obozie przez nieznaną więźniarkę.

Po wyjściu z baraku należy skierować się do bramy i przejść do kolejnej części obozu. Naszym zdaniem ścieżka edukacyjna jest tutaj bardzo nieczytelna i źle rozmieszczona. Dotychczas podążając zgodnie z numerami na tablicach informacyjnych można było chronologicznie zwiedzić wszystkie punkty, tutaj się to niestety rozmywa. Najważniejszy fragment tej części obozu znajduje się na końcu ścieżki prowadzącej pomiędzy fundamentami nieistniejących już baraków. Większy z budynków to krematorium, uruchomione pod koniec sierpnia 1942 roku. Znajdowały się tam trzy piece (metalowy oraz dwa ceglane), a prochy wysypywano do dołu wykopanego niedaleko. Obecnie jest to miejsce pamięci oraz wystawa stała przedstawiająca KL Stutthof jako obóz zagłady. Na szczęście, pomimo wielu prób zacierania przez Niemców śladów swoich zbrodni oraz fałszowania i palenia dokumentów, udało się bardzo dużo dowiedzieć o wydarzeniach z tamtych czasów. Odwiedzający dowiadują się więc o sposobach zabijania, zbiorowych egzekucjach, nazwiskach poległych.


Cyklon B

W KL Stutthof śmierć więźnia następowała z powodu:

  • ogólnego wyczerpania organizmu,

  • chorób źle lub w ogóle nie leczonych,

  • chorób zakaźnych,

  • zagłodzenia,

  • pobicia i zmaltretowania,

  • urazu doznanego podczas wypadku przy pracy,

  • zastrzelenia podczas ucieczki,

  • zagryzienia przez psy lub wykrwawienia się po pogryzieniu,

  • utopienia,

  • uduszenia,

  • powieszenia,

  • strzału w potylicę,

  • rozstrzelania,

  • uśmiercającego zastrzyku dożylnego lub dosercowego,

  • zagazowania cyklonem B.

Następnie możemy przeczytać o pieszej i morskiej ewakuacji oraz o wyzwoleniu obozu 9 maja 1945 roku. Na samym końcu przed wyjściem z krematorium możemy dowiedzieć się trochę więcej o zbrodniarzach hitlerowskich przed sądem oraz ich odpowiedzialności (częściej jej brakiem) za zbrodnie dokonane na tysiącach ludzi.


Po wyjściu z krematorium widzimy szubienicę, na której wykonywano wyroki śmierci w tajemnicy przed innymi więźniami. Niestety nie jest znana liczba straconych tu więźniów.


Drugi, mniejszy budynek to komora gazowa zbudowana w 1943 roku w celu dezynfekcji odzieży. Jako miejsce straceń służyła od końca czerwca 1944 roku do końca października 1944 roku, a morderstw dokonywano za pomocą cyklonu B.





Obok krematorium i komory gazowej znajdują się charakterystyczne wagony kolejki wąskotorowej, które służyły do transportu więźniów czy materiałów budowlanych. Dwa wagony zaadaptowano jako ruchomą komorę gazową: "wagon był przyczepiany do lokomotywy, a czasem nawet do pociągu towarowego i rzeczywiście odjeżdżał z tym smutnym ładunkiem. (...) Gdy pociąg umarłych przejechał jedną czy dwie stacje zawracał z powrotem i podjeżdżał wprost pod krematorium" (relacja A. Coradello).


Kolejnym przystankiem na trasie jest Pomnik Walki i Męczeństwa autorstwa Wiktora Tołkina. Odsłonięto go z okazji 23. rocznicy wyzwolenia obozu i składa się z dwóch części: pionowej (symbol walki) i poziomej (symbol męczeństwa).


PAMIĘTAMY OSKARŻAMY PRZESTRZEGAMY




Idąc dalej docieramy do Nowego Obozu. Z daleka widać projekt "Wstążka Pamięci", gdzie symbolicznie można zawiązać niebieską wstążkę jako symbol pamięci o cierpieniu tysięcy ludzi. Niestety skrzynki były puste, ale nie zdziwiło nas to bardzo widząc ile ich wisi na płocie.

„… starajcie się być dobrym pokoleniem, nie róbcie sobie krzywdy wzajemnie, bądźcie lojalni wobec wszystkich, wobec swoich bliskich i kochajcie się, kochajcie ludzi, tak szybko odchodzą” Felicja Sałek, była więźniarka obozu Stutthof

Wzdłuż płotu ze wstążkami ciągnie się Nowy Obóz. Tutaj w latach 1942-1943 wybudowano 30 dodatkowych baraków. Niestety w związku ze słabym oznaczeniem nie udałyśmy się do części miejsc. Znajduje się tutaj symboliczne miejsce obozu żydowskiego czy nowej kuchni, która była przeznaczona do wydawania posiłków dla około 1 000 000 więźniów. Można także udać się do pomnika zagłady jakim jest stos całopalny, gdzie palono ciała zamordowanych więźniów. Pozostaje nam wrócić kiedyś i jeszcze dokładniej zwiedzić muzeum.

Kierując się do bramy wyjściowej (prowadzącej na parking) po lewej stronie trafiamy na budynki ogrodnictwa. Znajdziemy w nich wystawy czasowe. Nam udało się obejrzeć "Znani - nieznani. Historie ludzi w numerach zapisane" oraz "Zatem ZROZUMIEĆ STUTTHOF nie jest sloganem, lecz aktualnym wyzwaniem".




Obóz był naprawdę dobrze strzeżony, otoczony podwójnym drutem kolczastym, z czego zewnętrzna część znajdowała się pod napięciem.

Na terenie kompleksu było także 25 wież strażniczych z dwuosobową załogą i bronią maszynową. Kilka z nich możemy dojrzeć zwiedzając obóz, nie zostały jednak udostępnione do zwiedzania.

Jest to kolejny obóz koncentracyjny, w którym można dostrzec otaczające go piękno. Przerażający jest fakt, że wszystkie obozy były budowane w pięknych, zacisznych miejscach, z daleka od niechcianego oka ludzkiego. Urokliwe geograficznie tereny zamieniano w miejsca kaźni i cierpienia.


Komentarze


Post: Blog2_Post
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn

©2021 by Babki w drodze. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page