top of page

Westerplatte - spacer szlakiem turystycznym

  • babkiwdrodze
  • 7 lis 2021
  • 8 minut(y) czytania

Nie będzie chyba nadużyciem stwierdzenie, że każdy Polak słyszał o Westerplatte. Nasza wiedza o tym historycznym miejscu jest różna, ale jednoznacznie kojarzona z bohaterską obroną we wrześniu 1939 roku. Westerplatte to chyba jedyne miejsce wielkich bitew II wojny światowej, które zachowało swoją nazwę. Westerplatte, czyli zachodnia wyspa (niem. West - zachodnia, platte - płyta, wyspa), miała odróżnić ją od istniejącej obok Ost Platte, czyli wyspy wschodniej. Z czasem dwie wyspy złączyły się, a w połowie XIX wieku połączono je także z lądem. Nazwa jednak pozostała do dzisiaj.

„Kiedy się wypełniły dni i przyszło zginąć latem, prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte. Konstanty Ildefons Gałczyński

Szlak turystyczny Westerplatte można podzielić na 12 punktów-przystanków. Przejście całości i powrót na parking zajęło nam około 2h. Duży parking znajduje się prawie w centrum "wyspy" (koordynaty: 54.406089, 18.677381), można tutaj także dojechać autobusem miejskim linii 606. Parking jest oznaczony jako płatny, ale nie wyglądało, żeby tak było (być może dlatego, że byłyśmy po sezonie, pod koniec października). My jednak zdecydowałyśmy się zaparkować trochę wcześniej na bezpłatnym parkingu obok przystani statków pasażerskich (koordynaty: 54.402891, 18.681744). Jest to zdecydowanie lepsza opcja dla tych, którzy chcą przejść cały szlak.


Przystań statków pasażerskich

Z przystani pasażerskiej możemy podziwiać przepiękny widok na cały kanał portowy i Zakręt Pięciu Gwizdków. Z lewej strony zobaczymy Twierdzę Wisłoujście oraz zakłady przemysłowe "Siarkopol" i "Fosfory". Na wprost wyróżnia się Morski Kościół Misyjny Niepokalanego Serca Maryi w Gdańsku. Prawa strona to przede wszystkim widok na terminal promowy oraz górujący nad całością pomnik Obrońców Wybrzeża (koniec szlaku turystycznego Westerplatte). Zakręt Pięciu Gwizdków swoją nazwę zawdzięcza sygnałom dźwiękowym wydawanym przez statki zbliżające się do ostrego niegdyś zakrętu w celu zasygnalizowania swojej obecności. W latach 60. XX wieku zadbano o bezpieczeństwo i poszerzono zakręt, ale nazwa pozostała. To tutaj niemiecki pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzał na Westerplatte - 1 września 1939 r. o 4:48.

Brama kolejowa

Drugim krótkim przystankiem na szlaku jest brama kolejowa zrekonstruowana w 2009 roku. Oryginalna drogowa Brama Kolejowa Składnicy Tranzytowej Westerplatte niestety nie istnieje. Trochę brama znikąd donikąd, żadnych opisów, ale warto zobaczyć. Dobra rekonstrukcja ważnego historycznie miejsca.


Stacja Kolejowa i napis Westerplatte

Kierując się w stronę Zatoki Gdańskiej, w odległości około 50 metrów od bramy zobaczymy pozostałości (fundamenty) po Stacji Kolejowej Westerplatte. Przed wybuchem I wojny światowej Westerplatte było znanym... kurortem i kąpieliskiem. Istniało tutaj uzdrowisko, kąpiele solankowe, molo spacerowe (długości 120 m) z miejscami do cumowania statków wycieczkowych, kręgielnia, korty tenisowe. Można było napić się kawy w kawiarni, zjeść coś w restauracji, odwiedzić pijalnię wód mineralnych, a nawet wynająć pokój w hotelu. Styczniowy sztorm z 1914 roku to początek końca kurortu, jego los przypieczętował natomiast wybuch I wojny światowej. Od 1926 roku półwysep to teren Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Było to idealne wówczas miejsce dla przeładunku amunicji oraz broni. Wybudowano wówczas stację, rampę i tory kolejowe, mur graniczny oraz 22 magazyny amunicyjne. Fundamenty stacji kolejowej znajdują się właśnie w tym miejscu, pozostałości magazynów i zrekonstruowaną rampę możemy zobaczyć na dalszych częściach szlaku.

Niedaleko Stacji Kolejowej jeden z obecnych symboli półwyspu: betonowy napis Westerplatte. Niemieckie słowo zostało wyraźnie zaakcentowane polskimi, biało-czerwonymi elementami. Napis to jedynie ładna "wizytówka" lub "tablica" wejściowa rozpoczynająca szlak, nie ma wiele wspólnego z obroną półwyspu z 1939 roku.

Schron i wieża obserwacyjna

Schron 25 BAS

Przy betonowym napisie Westerplatte należy skręcić w leśną ścieżkę (wyjątkowo urokliwą w ten jesienny, słoneczny dzień), którą dojdziemy do schronu i wieży obserwacyjnej. Tutaj od 1952 roku znajdowała się 25 Bateria Artylerii Stałej, będąca częścią powojennego systemu obrony wybrzeża. Schron i wieża pełniły funkcję obserwacyjną, ale niestety oba obiekty nie są w najlepszym stanie. Wieża jest otoczona siatką, wejście na nią jest zabronione. Podobnie schron nie jest udostępniony, ale z zewnątrz zachował się całkiem nieźle. Warto byłoby zainwestować w odnowę i zabezpieczenie tych obiektów. Byłby to ciekawy punkt szlaku turystycznego.

Placówka „Fort”

300 metrów dalej, idąc wzdłuż zatoki trafiamy na schron placówki "Fort" z 1911 roku. Zadaniem tej placówki była obrona od strony plaży. Dawała także możliwość wycofania się do wartowni nr 5. Budynek nie jest udostępniony do zwiedzania od środka, możemy się przyjrzeć tylko z zewnątrz. Jest to kolejne miejsce na szlaku, które przez lata nic nierobienia niszczeje. Obiekt był co prawda w 2007 roku otwarty i udostępniony do zwiedzania (po wypompowaniu wody, usunięciu nieczystości i śmieci, odmalowaniu i ogólnej renowacji), ale tylko na chwilę. Ten schron jest idealnym przykładem "bitwy" urzędników miejskich o historycznie ważny zabytek. Ogromny wysiłek wielu ludzi i kilkaset tysięcy publicznych pieniędzy zostało zmarnowanych. W taki sposób okazujemy szacunek Bohaterom z Westerplatte.

Cokół po czołgu

Historia tego miejsca i jego "elementów" jest dosyć skomplikowana i... dziwna. Po wojnie w 1946 roku na terenie Wojskowej Składnicy Tranzytowej postawiono krzyż jako symbol pamięci poległych obrońców Westerplatte. W 1962 roku krzyż zamieniono na radziecki czołg T-34 z działem 76,2 mm. Było to oczywiście działanie typowo propagandowe: zastąpienie symbolu religijnego symbolem przyjaźni i braterstwa polsko-radzieckiego. Dodatkowo napis na cokole głosi, że czołg ten służył w I Brygadzie Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, co nie jest prawdą. Krzyż miał zostać zniszczony, ale w tajemnicy przewieziono go na cmentarz obok kościoła w Nowym Porcie.

Od tego czasu podejmowano wiele starań i organizowano protesty, aby przywrócić go na teren Westerplatte. Udało się to w 1981 roku. Czołg przeniesiono wówczas obok placówki "Fort", gdzie przez wiele lat był obowiązkowym punktem do odwiedzenia na trasie i wzbudzał wiele emocji i kontrowersji. W 2007 roku w związku z zafałszowaniem historii czołg postanowiono stąd usunąć i przenieść do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie. Po tym niezwykle ciekawym eksponacie został jedynie pusty cokół.


W tym miejscu warto poświęcić chwilę i przejść się na promenadę. Rozpościera się stąd przepiękny widok na Zatokę Gdańską.

Cmentarz Poległych Obrońców Westerplatte

To właśnie na tym miejscu bardzo nam zależało, gdy postanowiłyśmy w końcu odwiedzić to ważne historycznie miejsce. Niestety nie udało się. W związku z pracami archeologicznymi, które trwają na sporej części półwyspu miejsce to nie jest dostępne dla zwiedzających. Cmentarz usytuowano w miejscu wartowni nr 5, która została zniszczona w bombardowaniu 2 września 1939 roku. To tutaj Niemcy mieli pochować poległych polskich żołnierzy. Cmentarz, który powstał to symboliczne groby poległych bohaterów . Miały się tu znajdować także szczątki majora Henryka Sucharskiego (dowódca obrony) oraz kaprala Andrzeja Kowalczyka. Major Sucharski zmarł w 1946 roku we Włoszech, a jego szczątki sprowadzono na Westerplatte w 1971 roku. Według relacji ocalałych kapral Kowalczyk zmarł 1 września 1939, w pierwszym dniu ataku. Jego szczątki znaleziono w 1963 roku i rozpoznano na podstawie gwizdka i harmonijki ustnej (nie nosili nieśmiertelników). Uroczyście pochowano go obok dowódcy w 53. rocznicę śmierci. W związku z obecnymi pracami, szczątki zostały ponownie ekshumowane. Okazało się, że w grobie kaprala Kowalczyka leżą szczątki zupełnie innej osoby. Nie zgadza się wiek, stan uzębienia ani elementy umundurowania (niemieckie buty wojskowe, klamra z napisem "Got mit uns"). Najprawdopodobniej jest to żołnierz niemiecki, który w 1945 roku bronił półwyspu przed Armią Czerwoną. Zakończenie prac archeologicznych i remontu cmentarza zaplanowano wstępnie na 1 września 2022 roku.


Muzeum - Wartownia nr 1

Wartownia nr 1 była jednym z głównych punktów polskiej obrony w 1939 roku. Ten pozornie niewielki budynek zajmowała obsada złożona z 15 żołnierzy. W dwóch oknach budynku znajdowały się stanowiska karabinów maszynowych, a kolejne ustawiono w piwnicy (i dobrze zamaskowano). W związku z rozbudową i modernizacją nabrzeża portowego budynek miał zostać zniszczony. W marcu 1967 roku dokonano rzeczy prawie niemożliwej i wartownię (z fundamentami i piwnicą-bunkrem) przesunięto o około 80 metrów. Użyto do tego stalowych wózków poruszających się po szynach oraz wciągarki. Całość ważyła prawdopodobnie ponad 400 ton.

Zaangażowanie w uratowanie wartowni nie poszło na marne i od 1974 roku istniała tam Izba Pamięci, a od 1980 roku oddział Muzeum Gdańska. We wnętrzu prezentowane są dokumenty, zdjęcia, makiety i wiele innych pamiątek po żołnierzach Westerplatte. Tutaj niestety kolejny ogromny zawód, bo muzeum było zamknięte. Jak się później okazało czynne jest tylko w sezonie letnim (od maja do września, o czym niestety nie ma na miejscu żadnej informacji). No cóż ogromna szkoda tym bardziej, że bilet normalny kosztuje tylko 6 złotych. Udało nam się zobaczyć jednak dwa oryginalne pocisku 280 mm z niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein. Każdy z nich waży 330 kg i oba zostały podarowane gdańskiemu muzeum przez Marynarkę Wojenną RP.


Ruiny Nowych Koszar

Budowę Nowych Koszar rozpoczęto w 1934 roku. Budynek był dosyć nowoczesny, z żelbetonu i składał się z piwnicy oraz dwóch pięter. W piwnicy znajdowały się takie pomieszczenia jak magazyny żywności i amunicji czy kuchnia i stołówka. Na parterze umiejscowiono pomieszczenia dla żołnierzy, umywalnię oraz centralę telefoniczną, a na piętrze pokoje oficerów i podoficerów oraz izbę chorych. Koszary wybudowano w centralnym miejscu półwyspu i otoczono pięcioma wartowniami.

Obecnie większa część budynku nie istnieje. Ruiny, które możemy oglądać zostały jednak przystosowane do zwiedzania. Większość odwiedzających uważa, że budynek został zniszczony w trakcie słynnej obrony Westerplatte. Podczas bombardowania został trafiony bombą dwukrotnie. Budynek został co prawda uszkodzony, ale przetrwał całą wojnę. Zniszczenia, które możemy

zaobserwować powstały już po wojnie. Było to celowe działanie saperów sowieckich, którzy tu właśnie detonowali niewypały i niewybuchy. W połowie lat 60. XX wieku całkowicie usunięto północne skrzydło, żeby uzyskać miejsce dla betonowej drogi do pomnika. Zachowane ruiny to skrzydło południowe i możemy zwiedzić parter oraz piwnicę. Bardzo solidna konstrukcja, która na każdym zrobi ogromne wrażenie. Niewykluczone jest, że koszary zostaną zrekonstruowane, ale decyzje nie zostały jeszcze podjęte. Mamy tylko nadzieję, że ewentualne prace nie zniszczą klimatu, jaki obecnie tu panuje.



Po obejrzeniu koszar od środka najlepiej udać się na drugą stronę budynku, gdzie znajdują się tablice z alfabetycznym spisem znanych Obrońców Westerplatte. Tablice ufundowała Rada Miasta Gdańska w 1998 roku. Na dzień dzisiejszy znajduje się tam dwanaście tablic: główna z cytatem Seneki „Sława jest cieniem męstwa” oraz jedenaście z listą nazwisk. Ostatnia tablica z pięcioma nazwiskami została dostawiona dopiero w 2014 roku, poprawiono wtedy też nazwisko jednego z obrońców - strz. Kruczko Aleksander (wcześniej błędnie napisane Krućko).

Wartownia nr 3 - Willa Podoficerska

60 metrów od koszar znajdują się ruiny po wartowni nr 3, czyli "Willi Podoficerskiej". W jej piwnicy znajdowały się dwa stanowiska ciężkich karabinów maszynowych. Niestety to co zostało to jedynie pozostałości - dwie piwnice przykryte betonem. Można jedynie zajrzeć do środka, ale wejście nie jest możliwe. Kiedyś to był naprawdę ładny budynek, co widać na tablicy ze zdjęciem zamieszczonej w pobliżu.

Plac przed kopcem

Gdy z powrotem wrócimy na betonową ścieżkę naszym oczom ukaże się cel tego szlaku - pomnik. Zanim tam dojdziemy warto jednak przyjrzeć się placowi przed pomnikowym kopcem. Jak wiadomo bohaterscy obrońcy Westerplatte walczyli przez 7 dni (od 1 do 7 września 1939 roku). I ta cyfra króluje w tym miejscu. Na początek 7 schodów prowadzących na plac, następnie 7 masztów z flagami (Polski, UE i Gdańska), a na końcu 7 zniczy-łusek pod samym kopcem. Na placu znajdziemy także wymowny pomnik-napis "Nigdy więcej wojny". Człowiek to jednak tak specyficzna istota, która nie uczy się na błędach. Jesteśmy skazani na powtarzanie pomyłek naszych przodków. Pod samym kopcem zobaczymy tablicę z wyrytymi słowami Jana Pawła II wypowiedzianymi podczas jego wizyty w 1987 roku.


Pomnik Obrońców Wybrzeża

Ten 25 metrowy pomnik widoczny z daleka to 236 bloków granitu, każdy o wadze 6-12 ton. Typowo propagandowy instrument władzy komunistycznej, ale warto zobaczyć go z bliska. Można go podzielić na trzy części:

  • górna - symbol wspólnej walki polsko-rosyjskiej - marynarz i żołnierz dzierżący radziecki pistolet maszynowy (pepeszę), napisy Lenino, Studzianki, Kołobrzeg oraz Chwała Wyzwolicielom, data 30 III 1945 (wyzwolenie Gdańska),

  • środkowa - symbol bitew polskich na morzu - miejsca bitew morskich polskich żołnierzy (La Manche, Dunkierka, Morze Śródziemne, Atlantyk, Narvik, Murmańsk) oraz napis Tym, co na morzu,

  • dolna - symbol walki o wybrzeże Polski - postacie poległych i rannych, miejsca walk (Hel, Oksywie, Westerplatte, Poczta Gdańska, Kosynierzy Gdyni).

Przez sam środek pomnika ciągnie się szyb z metalowymi szczeblami, a drabina prowadzi do klapy na szczycie. Nie jest to jednak znana informacja, gdyż ze względów bezpieczeństwa nie ma do szybu dostępu.

Wiele uroczystości odbyło się na placu , sam pomnik stał się symbolem Westerplatte i całego Gdańska, pomimo wielu kontrowersji jakie się z nim wiążą. Błędny napis Poczta Gdańska (poczta niemiecka) zamiast Poczta Polska w Gdańsku, pola bitewne niezwiązane z morzem ani Westerplatte, brak odniesienia do 1939 roku i wielkiej bitwy to wszystko efekt zakłamywania prawdy historycznej w czasach powstania pomnika. Mimo wszystko monument robi ogromne wrażenie i rozpościera się spod niego piękny widok sprzyjający refleksjom. Największą ironią tego miejsca jest fakt, że niemieccy żołnierze, którzy z taką zawziętością atakowali Westerplatte w 1939 roku, sami bronili go niecałe sześć lat później w 1945 roku.


Fragmenty wieżyczki czołgowej

Tym, którzy po dojściu do pomnika nie mają dosyć polecamy przejść się do końca półwyspu. To tam u dołu schodów znajdziemy pozostałości wieżyczki czołgowej, która wita wpływające statki. Nie jest to nic specjalnego, niewielki fragment. Widoku na Zatokę za bardzo nie ma, zaraz obok teren wojskowy, ogrodzony, brak wstępu.




Podsumowując, miejsce ważne historycznie dla Polski. Warto przyjechać, żeby trochę bliżej poznać szczegóły wydarzeń na Westerplatte. Na pewno pomogą w tym liczne tablice informacyjne. Na szlaku było dosyć czysto, co niestety nieczęsto się zdarza. Im bliżej pomnika tym ładniej i estetyczniej. Ogromnym plusem są na pewno hotele dla owadów - takie rozwiązania zawsze cieszą. Zdecydowana większość owadów to nie pasożyty, a kluczowy czynnik równowagi ekologicznej i prawidłowo działającego ekosystemu. Takie domki to imitacja naturalnych siedlisk, które pozwalają na bezpieczne gniazdowanie czy hibernację. Można je zbudować samemu albo kupić, ale pewne jest jedno - hotele dla owadów pomogą nawet najmniejszym ogrodom.

Przygotowanie turystyczne szlaku raczej na niskim poziomie. Tablice często zniszczone, obiekty opuszczone i zaniedbane, niewykorzystana przestrzeń. Raczej niedługi (przepiękny, zwłaszcza jesienią) spacer z przemyśleniami historycznymi, ku pamięci bohaterskich obrońców. Szkoda, bo potencjał jest ogromny.


Komentarze


Post: Blog2_Post
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn

©2021 by Babki w drodze. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page